Cywilizacja Żydowska
USTĘP Z DZIEJÓW CYWILIZACYI ŻYDOWSKIEJ
Antoni Pilecki
Warszawa - 1881r.
PRZEDMOWA.
Kiedym pracę tę w króciutkiem streszczeniu wygłosił z katedry prelekcyjnej, dwóch czy trzech sprawozdawców zarzuciło mi zbytnią szkicowość w przedstawieniu zasad filozofii Majmonidesa, pomimo iż już na prelekcyi zapowiedziałem, że szersze traktowanie tej kwestyi pozostawiam do druku, pomimo iż rozgrzeszał mnie w zupełności tytuł odczytu. Żadna prelekcyja publiczna, a tembardziej jednogodzinna, nie może wyczerpać obranego przedmiotu, dość, jeżeli rzuci nam jaśniejsze światło.
Wystąpiłem z rzeczą nieznaną zupełnie nietylko ogółowi naszemu, ale nawet tym samym panom sprawozdawcom, którzy mnie za niedokładność karcili, czego najlepszym dowodem jest przekręcanie w sprawozdaniach faktów, a nawet tytułów dzieł Majmonidesa. Nie dziwię się bynajmniej w tym względzie panom krytykom, gdyż Majmonides, aczkolwiek posiada dość bogatą literaturę monograficzną, w ogólnych atoli podręcznikach filozofii pominięty jest milczeniem, albo zbywa się krótką wzmianką. Z encyklopedyj wreszcie nie wiele o nim dowiedzieć się można. Dziwić się tylko należy niesumienności panów sprawozdawców, którzy oceniają rzecz, o której poraz pierwszy słyszą na krytykowanym odczycie.
Z kilkoarkuszowej broszurki niniejszej, przekonać się mogą, iż pomimo wielu usterek, któremi niezawodnie praca moja grzeszy, widać z niej jednak, że nad obranym przedmiotem szczerze pracowałem i że poznałem wszystko prawie, co o nim pisano. Z katedry nie mogłem rozwijać nieprzystępnego a nawet nieciekawego w drobnych szczegółach dla szerszej publiczności wątku filozofii Majmonidesa; szło mi tylko o wskazanie: w jaki sposób skarby wiedzy greckiej, zakopane, z upadkiem szkoły neoplatońskiej, za pośrednictwem filozofów arabskich i żydowskich, a szczególniej Majmonidesa, odgrzebane zostały, oddane na pożytek całej Europy i wpłynęły na odrodzenie nauk w wiekach średnich, oraz jakie były główne zasługi dla judaizmu i dla cywilizacyi głównego bohatera tego pięknego ustępu dziejów cywilizacyi żydowskiej — Majmonidesa.
Gdyby panowie sprawozdawcy obeznani byli z przedmiotem i znali trudności jego opracowania, zrozumieliby cel mojej pogadanki, nie zarzucaliby niesystematyczności i chaotyczności w opracowaniu przedmiotu, wiedząc, jak trudno jest uporządkować filozofję Majmonidesa, w żaden ścisły systemat nieujętą; nie żądaliby, abym wygłaszał z katedry prelekcyjnej np. teoryje wieczności materyi podług Majmonidesa i t. p., coby wszystkich prawie słuchaczów znudziło i byłoby bez pożytku. Panowie ci wiedzieliby, że sama filozofija Majmonidesa w swych drobiazgach należy do archeologii i jest ciekawą chyba dla specyjalisty, że dla szerszego ogółu interesującą jest tylko ogólna jej dążność na tle historyczno-cywilizacyjnem.
Pracę moją uznałem za właściwą na odczyt publiczny ze względu na jej myśl przewodnią. Dużo mówi się u nas i pisze o plemieniu semickiem, a czy nasi panowie uczeni zwrócili się kiedykolwiek do ciekawych dziejów tego plemienia, czy spojrzeli bezstronnem okiem na kartę historyi, aby się przekonać, czy też to plemię złożyło na ołtarzu ludzkości jakiekolwiek użyteczne owoce swej pracy. W piśmiennictwie zachodniem dzieje plemienia żydowskiego opracowane są i ocenione sumiennie, z zamiłowaniem, nawet przez pisarzy chrześcijańskich. Dość powiedzieć, że Munck całe życie prawie poświęcił Majmonidesowi. U nas rzecz ta leży zupełnie odłogiem.
Nie żądamy samodzielnych studyjów, ale opracujmy z obcych źródeł to mianowicie, co zawiera w sobie ważne czynniki cywilizacyjne.
Otóż miałem na myśli, że praca moja, jako nowa, będzie przedstawiała pewien interes i pobudzi może lepszych odemnie pracowników do zaczerpnięcia z tej bogatej skarbnicy materyjału cywilizacyjnego. Może pobłądziłem, może sił mi zbrakło, ale miałem chęci dobre. W każdym atoli razie pracę moją mieli prawo oceniać ci tylko, którzy przynajmniej Graetza czytali. A to się po żadnym prawie z panów sprawozdawców nie pokazało.
Autor.
Pośród społeczeństw europejskich krząta się od wieków lud, który w życiu tych społeczeństw ważną odgrywał i odgrywa rolę; lud, obdarzony od natury niezwykłą silą, intelektualną; lud, który, po wiekach niedoli i tułactwa, zdołał wywalczyć sobie prawo obywatelstwa w krajach ucywilizowanej Europy. Pouczającemi więc muszą być dzieje takiego ludu, który do niedawna był jeszcze narodem w narodzie, a dziś tworzy tylko osobną grupę religijno-społeczną... Muszą to być dzieje krwawego dorobku duchowego i materyjalnego. Czy ten dorobek służył wyłącznie ku pożytkowi tych, którzy na niego pracowali — służył wyłącznie żydom? Czy w syzyfowym trudzie, jaki jest udziałem całej ludzkości, dążącej coraz dalej naprzód, do światła wiedzy, udoskonalenia duchowego, dobrobytu i szczęścia, tułacze plemię semitów odegrało jakąkolwiek rolę? Czy żydzi pracowali wyłącznie nad wzniesieniem przybytku własnej szczęśliwości? Czy też przyłożyli choć jednę cegiełkę do olbrzymiego gmachu wiekowej pracy narodów? Czy plemię to, dziś równouprawnione, chce się tuczyć owocami cywilizacyi, przez innych wyhodowanemi, gdy samo na glebie, która je rodzi, ani jednego nie zasiało ziarna?.. Oto pytania, które tak rzadko stawiamy, a które jednak są bardzo ważne, prowadzą bowiem do zrozumienia przeszłości, a zarazem na wiele zagadnień tak zwanej 'kwestyi żydowskiej' jaśniejsze rzucają światło.
Szerokie roztrząsanie, a tembardziej rozwiązanie takich pytań, nie może być przedmiotem jednej popularnej
